Na sygnale

27-latek usłyszał zarzut posiadania narkotyków dzięki śladom DNA pozostawionym na opakowaniu

Nowoczesna genetyka sądowa nie pozostawia złudzeń przestępcom. Policjanci udowodnili, że nawet porzucone w pośpiechu substancje mogą doprowadzić do sprawcy. Do sądu trafił właśnie akt oskarżenia przeciwko 27-latkowi, który w ubiegłym roku próbował pozbyć się marihuany na widok patrolu.

Ustronne miejsce i porzucone zawiniątka

Sprawa sięga grudnia 2025 roku. W godzinach wieczornych na ulicy Parkowej w Piszu policjanci wylegitymowali grupkę sześciu młodych mężczyzn stojących w ustronnym miejscu przy dwóch samochodach.

Podczas kontroli funkcjonariusze zauważyli pod jednym z aut woreczek z suszem roślinnym, a tuż obok – białe pudełko z kolejnymi zawiniątkami. Ponieważ nikt z obecnych na miejscu mężczyzn nie przyznał się do własności narkotyków, wszyscy zostali zatrzymani, a po wykonaniu niezbędnych czynności – zwolnieni. Sprawa jednak dopiero się zaczynała.

Genetyka kluczem do rozwikłania zagadnienia

Zabezpieczone substancje trafiły do badań laboratoryjnych, które potwierdziły, że był to susz marihuany. Przełom w śledztwie przyniosła jednak opinia z zakresu genetyki sądowej.

  • Ślad DNA: Na fragmentach folii, w którą zapakowane były narkotyki, biegli ujawnili materiał genetyczny należący do jednego z legitymowanych wówczas mężczyzn.
  • Przyznanie do winy: Okazało się, że to 27-letni mieszkaniec Pisza. Podczas przesłuchania nie kwestionował swojej winy i wyjaśnił śledczym, że środki odurzające… znalazł, a na widok zbliżających się policjantów wyrzucił je ze strachu.

Za posiadanie środków odurzających 27-latek odpowie teraz przed sądem. Grozi mu kara nawet do 3 lat pozbawienia wolności.