Wiadomości

NOKK Houses, czyli slow life w mazurskim wydaniu

– Deweloperzy idą w ilość, a nie jakość. Liczy się tylko to, by wybudować domek tanio i szybko, a potem równie szybko, ale drogo, go sprzedać. Podeszliśmy do tego inaczej. Mamy ze sobą sztab ludzi, którzy zadbają o to, by inwestycja była udana, a finalny efekt – jak najlepszy – mówią Dawid Jakubowski, Bartłomiej Zaczek i Paweł Kołakowski, założyciele osiedla wypoczynkowego NOKK Houses nad jeziorem Sąpłaty.

Skąd pomysł na inwestycję w domki letniskowe?

Dawid Jakubowski: Od dłuższego czasu myślałem o kupnie domku w Warszawie, ale za każdym razem, kiedy sprawdzałem oferty, coś mi w nich nie pasowało i spełniało moich oczekiwań – lokalizacja, prestiż, standard wykończenia. Nawet kupno domku nad morzem stało się kwestią wyboru pomiędzy małymi, szeregowymi budynkami, a zupełnym brakiem wyboru. Zadałem sobie pytanie, dlaczego nie ma na rynku czegoś, co jest dobrej jakości, ma prestiż, ale przy tym nie jest w lokalizacji obleganej przez turystów? Razem z Bartkiem i Pawłem wytypowaliśmy kilka lokalizacji i wiedzieliśmy, że miejsce nad jeziorem Sąpłaty to jest to, czego szukamy.

Bartłomiej Zaczek: Podobnie jak Dawid, oczekiwałem czegoś, czego nie można mieć w mieście, czyli przestrzeni i otoczenia przyrody, która jest wręcz pierwotna i dzika, a odległość od innych zabudowań jest liczona w kilometrach, a nie metrach.

Paweł Kołakowski: Pomysł od razu mnie zaintrygował, bo od wielu lat, rok w rok, jeżdżę na Mazury i zawsze chciałem wybudować tu osiedle. Jestem od wielu lat związany z budownictwem i nadzorem budowlanym. Poznałem wiele świetnych projektów, ale też widziałem mnóstwo błędów, jakie popełniali deweloperzy. Chcemy ich uniknąć i zrobić to, jak należy.

Dlaczego na miejsce inwestycji wybraliście akurat Mazury i  jezioro Sąpłaty?

DJ: Przez szereg czynników. Po pierwsze, nie chcieliśmy czegoś, co, tak jak Mikołajki, jest przez cały sezon oblegane przez turystów. Bardzo zależało nam, by osiedle znajdowało się na uboczu, by rzeczywiście poczuć, że jest się poza miastem. Kilkaset metrów od domków znajduje się zresztą piękny, gęsty las. Po drugie, liczyły się względy techniczne i warunki zabudowy. Nie wszystko można wybudować wszędzie…

BZ: …a po trzecie, kilka lat temu wójt gminy Dźwierzuty oświadczyła, że samorząd odchodzi od bycia gminą typowo rolniczą, a chce mocniej skupić się na promocji turystycznych walorów regionu. Chcemy mieć wkład w rozwój turystyki i promocję wypoczynku w otoczeniu dzikiej natury, w ciszy i spokoju. Jezioro Sąpłaty nie znajduje się na Szlaku Wielkich Jezior, nie uświadczymy tu motorówek i hałasu. Nie ma też zagrożenia, że nagle Sąpłaty staną się drugimi Mikołajkami – obowiązujące warunki nie dopuszczają gęstej zabudowy.

Czym domki będą się wyróżniać na tle innych, konkurencyjnych projektów?

PK: Dostrzegamy boom na domki 35-metrowe i doskonale go rozumiemy, ale jednocześnie widzimy pewien niepokojący trend. Deweloperzy idą w ilość, a nie jakość. Liczy się tylko to, by wybudować domek tanio i szybko, a potem równie szybko, ale drogo, go sprzedać. Podeszliśmy do tego inaczej. Mamy ze sobą sztab ludzi, którzy zadbają o to, by inwestycja była udana, a finalny efekt – jak najlepszy. W naszym zespole są architekci, specjaliści od mykologii czy wentylacji, materiały, których użyjemy, będą najwyższej jakości. Konstrukcja domków będzie szkieletowa, ale wykonana ze stalowych profili giętych na zimno, by zapewnić powtarzalność procesu! Bardzo zależy nam na tym, by NOKK Houses były bezobsługowe i służyły właścicielom przez wiele lat. Kto chciałby mieszkać w domku, w którym po dwóch latach wszystko się psuje i jest do wymiany, a sama elewacja już od dawna nie przypomina tego, czym miała być. Co ważne, każdy domek będzie przystosowany do tego, by można było w nim mieszkać cały rok!

BZ: To tak naprawdę kwestia elementarnego szacunku dla klienta – dać mu to, czego oczekiwał i za co zapłacił. W tym wypadku – dostanie porządną, długowieczną konstrukcję, a nie drewniany „kurnik” (śmiech).

Co właściwie czeka na klientów, którzy zdecydują się na zakup?

BZ: Od początku mieliśmy na to jasny pomysł. Osiedle NOKK Houses będzie na łonie natury, tuż przy brzegu jeziora, kilkaset metrów od lasu, ale każdy domek ma być jednocześnie „przedłużeniem” domu klienta – apartamentu, penthouse’a, mieszkania. Zupełnie tak, jakby był dodatkowym pokojem, tylko nie w zatłoczonym centrum, ale pośrodku mazurskiej głuszy. Nie może więc odbiegać od niego standardem.

DJ: Kupując domek NOKK, klient zyskuje piękną działkę, miejsce parkingowe, utwardzoną drogę, udziały w działce przy jeziorze, na której zbudujemy m.in. pomost i altanę. Na działce pojawią się nasadzenia drzew i krzewów, a teren każdego domku będzie ogrodzony żywopłotem.

A kim właściwie jest Wasz potencjalny klient? Kogo chcecie zachęcić do kupna domku?

DJ: W dobie pandemii wiele osób, zamiast szukać wypoczynku na wczasach za granicą, zaczęło szukać swojego kawałka ziemi tu, w Polsce, najlepiej nad jeziorem, w jakiejś malowniczej okolicy. Jednocześnie klienci są coraz bardziej wymagający – oczekują wysokiego standardu i czegoś więcej, niż osławione „wczasy na RODOS” (śmiech). To cieszy, bo mamy coś dla takich osób i chcemy im dać to, czego szukają. To inwestycja dla każdego, kto chciałby poczuć, co to slow life i kto szuka ciszy, spokoju, idylli i kontaktu z dziką naturą. Tu ją znajdzie – gwarantujemy! NOKK House może być alternatywą dla mieszkania w mieście, bo będzie w nim można mieszkać cały rok. Jeśli klient pracuje zdalnie – tym lepiej. Nie można sobie wyobrazić biura w piękniejszym otoczeniu!

BZ: Oczywiście nie trzeba rezygnować z mieszkania – można po prostu potraktować domek jako wspomniane „rozszerzenie” swojego apartamentu czy mieszkania o dodatkowy, luksusowy pokój, który różni się jedynie tym, że… leży na Mazurach. To luksusowy azyl.

Dlaczego to właśnie Wam warto zaufać? Co składa się na Wasze doświadczenie biznesowe?

PK:  Wniosę twardą wiedzę z zakresu budownictwa. Nadzorowałem wiele projektów budowlanych, pracowałem na budowie, dokonałem setek odbiorów technicznych budynków. Będę czuwał nad tym, by domki były bezpieczne, długowieczne i bezobsługowe. A wraz ze mną cały zespół znakomitych ekspertów.

BZ: Z kolei ja zadbam o kwestie administracyjno-finansowe. Wywodzę się z sektora IT, doskonale odnajduję się w środowisku biznesowym. Stworzyłem od podstaw cztery firmy, które z powodzeniem obsługują największe banki w Polsce.

DJ: Natomiast za mną stoi duże doświadczenie w tworzeniu od podstaw nowych brandów i zarządzaniu projektami. A biorąc pod uwagę, że NOKK Houses to szczególna marka i prawdopodobnie najbardziej ekscytujący projekt, z jakim mieliśmy do czynienia, chcemy, by tę ekscytację poczuł też klient. Łącząc siły, mamy pewność, że przedsięwzięcie zakończy się sukcesem.

Źródło: mat. prasowy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*