
Olsztyński diabeł wrócił na miejsce. Za głupi żart grozi nawet 5 lat więzienia
Niszczenie elementów miejskiej przestrzeni to nie niewinny psikus, a przestępstwo – przekonał się o tym sprawca niedawnego wandalizmu w Olsztynie. Obiektem ataku stała się jedna z charakterystycznych figurek zlokalizowanych w pobliżu alei Chateauroux i ulicy Żarskiej. Osoba odpowiedzialna za zdarzenie postanowiła wrzucić figurkę przedstawiającą diabła do rzeki Łyny.
Szybka reakcja i nagrania z monitoringu
W przeciwieństwie do poprzednich, podobnych incydentów, tym razem sprawa nie skończyła się jedynie na emocjonalnych wpisach w mediach społecznościowych. Opiekunowie instalacji niezwłocznie złożyli formalne zawiadomienie na policji.
Funkcjonariusze szybko odnaleźli i wyłowili zabytkową lub artystyczną rzeźbę z rzeki. Rejon zdarzenia jest objęty miejskim monitoringiem, co pozwoliło śledczym na zabezpieczenie materiału dowodowego i ustalenie tożsamości sprawcy. Jak informują przedstawiciele lokalu i opiekunowie figurki, jej powrót na cokół był możliwy dzięki sprawnym działaniom służb.
Wycena mienia zmienia kwalifikację czynu
Kluczowym elementem całej sprawy jest wartość materialna rzeźby, którą oszacowano na kilka tysięcy złotych. W polskim prawie próg pomiędzy wykroczeniem a przestępstwem zniszczenia mienia wynosi 800 zł. Zrzucenie figurki z cokołu i zatopienie jej w wodzie spełnia przesłanki art. 288 Kodeksu karnego:
Art. 288 § 1 Kr: Kto cudzą rzecz niszczy, uszkadza lub czyni niezdatną do użytku, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
Oprócz ewentualnej kary pozbawienia wolności lub grzywny, sąd może nałożyć na sprawcę obowiązek całkowitego pokrycia kosztów renowacji rzeźby oraz przeprowadzenia prac montażowych.
Figurka ponownie dostępna dla spacerowiczów
Zatopiony diabeł przeszedł niezbędną weryfikację stanu technicznego i został ponownie zamontowany w swojej pierwotnej lokalizacji przy alei Chateauroux (od strony ul. Żarskiej). Mieszkańcy oraz turyści spacerujący wzdłuż Łyny mogą go znów oglądać, a postępowanie prowadzone przez policję ma wyciągnąć surowe konsekwencje wobec autora tego „żartu”.